Zawsze lubiłem mechanizmy...

Początek historii...

Jestem mechanikiem z urodzenia, wykształcenia i praktyki. Pochodzę ze starej rodziny rzemieślniczej. Pradziadek, dziadek, wujowie z obu stron moich rodziców, byli fachowcami pełną gębą...

Od 1979 roku jako jeszcze nastolatek pracowałem z moim ojcem podczas każdych wakacji: na budowach przy robotach instalatorskich, w warsztacie ślusarskim

i przy produkcji kotłów. 

Potem praca w przemyśle ciężkim na produkcji i jako mechanik maszyn przemysłowych w ZREMB Poznań i Energetyce Poznańskiej. Pojawił się pomysł

na własny biznes...jest lipiec 1997 roku: założyłem działalność gospodarczą aby świadczyć usługi, jak dziadek i ojciec. Nie po to aby "trzepać kasę" jak wyrażają się współcześni. Żyję z dobrze wykonanej pracy, której nie muszę się potem wstydzić.

Instalator i "pan od junkersów"...

Zacząłem skromnie, od drobnych usług niewymagających większego nakładu inwestycyjnego: montażu kuchenek, junkersów, kotłów, prób szczelności instalacji gazowych oraz drobnych napraw instalacji i urządzeń grzewczych.

 

Kup Hovala, bo nie nawala...

W 2001 roku nastał ciężki czas dla małych firm usługowych, więc zatrudniłem się

w polskim oddziale pochodzącej z Księstwa Lichtenstein Spółki HOVAL, produkującej kotły oraz systemy wentylacyjne i odzysku ciepła. 

Przez te trzy lata kariery nie zrobiłem, ale miałem okazję uczenia się od najlepszych: Adolf Heeb, Walter Vedana, Zbyszek Jarosz i Piotr Knypinski.

Technice i solidności wykonania tych urządzeń nawet dzisiaj rzadko kto dorównuje... 

 

Instalatorstwo to jednak nie to...

Z czasem działalność rozwinąłem i postawiłem na nowe technologie, szkolenia

u najlepszych producentów krajowych i zagranicznych, zakup profesjonalnych narzędzi pomiarowych i serwisowych.

Szukanie nietypowych usterek i niesamowite zagadki z tym związane zaczęły

mnie wciągać - instalatorstwo porzuciłem dla pasji.

Pomyśleć, że wszystko zaczęło się od wyłączenia gazu w moim domu,

ale to już inna historia...